poezja

Stanis┼éaw Leszek Pieni─ů┼╝ek

Dzieci niczyje

W ogromnych metropoliach
po┼Ťr├│d t┼éum├│w ludzi
Jak na wysypisku
pe┼énym starych ┼Ťmieci
Snuj─ů si─Ö bokami
cz─Östo wystraszone
Porzucone przez wszystkich,
opuszczone dzieci.

Biedne, brudne i głodne
zaniedbane przez ┼╝ycie
Nie wiedz─ůce czy gdzie┼Ť tam
rodzina ich ┼╝yje
Codziennie wynurzaj─ů si─Ö
z nor swych na ulice
Opuszczone przez bliskich
te dzieci niczyje.

Z Dom├│w Dziecka i z rodzin
z poza marginesu
Bez wiedzy i nauki,
cz─Östo nie ochrzczone
┼╗yj─ů mi─Ödzy nami
w ka┼╝dej okolicy
Nikomu nic nie winne,
dzieci opuszczone.

Bez u┼Ťmiechu na ustach
na dzieci─Öcych swych twarzach
W dziurawym przyodziewku
nie ze swojej winy
W┼é├│cz─ů si─Ö do p├│┼║nych
godzin prawie nocnych
Przez nas opuszczone,
dzieci bez rodziny

Rozejrzyjmy się wkoło
w mie┼Ťcie gdzie ┼╝yjemy
Czy w naszym ┼Ťrodowisku
i w naszej okolicy
Nie przebywaj─ů czasem
niewinne w swym dzieciństwie
Porzucone przez wszystkich
biedne dzieci ulicy.

We┼║my je i przytulmy
i ogrzejmy swym ciałem
Ka┼╝demu z nich na pewno
rado┼Ť─ç w oczach za┼Ťwieci
Gdy wielu tak post─ůpi
m─ůdrych ludzi na ┼Ťwiecie
To znikn─ů z ulic smutne,
porzucone dzieci.