dowcipy

Niósł chłop drzewo przez ulicę i ustawicznie krzyczał:

┬╗Prosz─Ö strzedz si─Ö! prosz─Ö strzedz si─Ö!┬ź

Wszyscy mu ust─Öpowali z drogi, wyj─ůwszy jednego dumnisia, o kt├│rego te┼╝ zawadzi┼é i sukni─Ö mu rozdar┼é. Porwa┼é go natychmiast nasz panicz za rami─Ö, zaprowadzi┼é do komisarza i ┼╝─ůda┼é, ┼╝eby zosta┼é ukarany. Komisarz pyta ch┼éopa:

┬╗Dlaczego┼Ť ty rozdar┼é sukni─Ö jegomo┼Ťci?┬ź

Chłop na to otworzył gębę i nic nie mówił.

┬╗Naco┼Ť rozdar┼é sukni─Ö?┬ź powtarza komisarz. Ch┼éop ci─ůgle milczy.

┬╗C├│┼╝ to, czy ty niemy jeste┼Ť?ÔÇŽ┬ź Wie┼Ťniak znowu nic nie m├│wi, tylko s┼éucha. Wtem panicz zniecierpliwiony odzywa si─Ö:

┬╗Nie jest on niemy, tylko udaje niemego, bo nie ma co na swoj─ů obron─Ö powiedzie─ç; s┼éysza┼éem ja dobrze, jak z ca┼éego gard┼éa wrzeszcza┼é: prosz─Ö strzedz si─Ö! prosz─Ö strzedz si─Ö!┬ź

┬╗Ha! kiedy┼Ť pan s┼éysza┼é,┬ź odpowiedzia┼é komisarz, ┬╗czemu┼╝e┼Ť si─Ö nie strzeg┼é?┬ź