Ignacy I O艂pi艅ski, syn dzielnego ma艂偶e艅stwa ODBUDOWYWUJ膮CEGO W TRUDZIE I ZNOJU, BOHATERSKO ROD, Wojciecha i Apolonii z Pieczkiewicz贸w, urodzi艂 si臋 w roku 1793, w rok po swej siostrze Salomei Karolinie, a przed J贸zefem Antonim. Jest to jednak tylko hipoteza, poniewa偶 jak dotychczas, nie posiadamy metryki urodzenia Ignacego, ani wpisanej informacji, kto jest ojcem i matk膮, oraz jakie posiada rodze艅stwo, gdzie si臋 urodzi艂 i kim byli jego rodzice.

Hipoteza moja wywodz膮ca go od pary rodzicielskiej Wojciecha i Apolonii z Pieczkiewicz贸w zasadza si臋 na domniemaniu, i偶 w ci膮gu rodz膮cych si臋 dzieci tej pary, w艂a艣nie w roku 1793 jest luka. A je艣li przyjmiemy z wnikliwego odtwarzania dzietno艣ci w tamtych czasach, MATKI RODZI艁Y DZIECI BEZ PRZERWY, ROK, W ROK, to oznacza, 偶e Ignacy urodzony w roku 1793 pomi臋dzy Salome膮 urodzon膮 w 1792, a J贸zefem Antonim urodzonym w 1795 jest ZAPE艁NIENIEM w艂a艣nie tej luki na jakie艣 dziecko.

Rodzina burmistrza miasta Biecza, Wojciecha zamieszkiwa艂a poza miastem, lub w pobliskim Szymbarku, kt贸ry by艂 w艂asno艣ci膮 O艂pi艅skich b膮d藕 Bochniewicz贸w, skoro w 1802 roku pleban biecki, ksi膮dz i w贸jt zarazem, powo艂uje fundacj臋 do zasiedlenia Biecza po zarazach i zobowi膮zuje cz艂onk贸w swej rodziny do wybudowania w opustosza艂ym mie艣cie Bieczu 16 dom贸w.

Zauwa偶y膰 nale偶y, 偶e ks. Jan Bochniewicz mia艂 siostr臋 El偶biet臋, wydan膮 za m膮偶 w艂a艣nie za Pieczkiewicza – mieszczanina s艂awetnego i ona by艂a matk膮 Apolonii wydanej za O艂pi艅skiego.

Je艣li przyjmiemy, 偶e O艂pi艅ski 贸w by艂 szlachcicem, to 偶eni膮c si臋 z mieszczk膮 pope艂nia艂 mezalians, bo jej rodzicom przys艂ugiwa艂 jedynie tytu艂 s艂awetni, jak notuj膮 ksi臋gi miasta Biecza z tego okresu.

By艂 to rok drugiego rozbioru Polski, za par臋 miesi臋cy wybuchn膮膰 mia艂o powstanie ko艣ciuszkowskie. Austria wprawdzie nie powi臋kszy艂a wtedy swego terytorium, wi臋c sytuacja Biecza i ziemi nie uleg艂a zmianom terytorialnym, ale og贸lna sytuacja ziemi bieckiej ulega艂a stale pogorszeniu. Je艣li si臋 przyjmie, 偶e nie by艂o w Bieczu innych O艂pi艅skich, wymar艂ych z powodu zarazy, a wyst臋puje tylko jedno imi臋 Ignacy, wszystkie nowo narodzone dzieci pochodz膮 z jego ma艂偶e艅stwa ZAWARTEGO z Mariann膮 Kami艅sk膮, opr贸cz O艂pi艅skich zrodzonych z jego braci rodzonych b膮d藕 stryjecznych. Nie wiadomo do kt贸rego roku mieszka i sprawuje swoj膮 funkcj臋 burmistrza, a potem syndyka ojciec rodu Wojciech. Zmar艂 w roku 1838, ale nie wiemy gdzie, to wie, je艣li wie Pawe艂 i je艣li jego dane s膮 prawdziwe, bo posiada i takie i takie vide sprawa ks. Marcelego.

Je艣li przyjmiemy, 偶e by艂 zubo偶a艂ym szlachcicem z za艣ciankowej szlachty na folwarku szymbarskim, to dlatego przyj膮艂 z r膮k zaborcy funkcj臋 urz臋dnika miejskiego i 偶eni si臋 z mieszczank膮, 偶e nie jest w stanie utrzyma膰 rodziny z uprawy roli i pracy pa艅szczy藕nianych ch艂op贸w, kt贸rych by膰 mo偶e ju偶 nie posiada w swym maj膮teczku, odziedziczonym lub rozdrobnionym z powodu posiadania wi臋kszej ilo艣ci starszego rodze艅stwa.

Natomiast przez zawarcie ma艂偶e艅stwa z c贸rk膮 siostry w贸jta – ksi臋dza plebana, jedyna posta膰 w upad艂ym mie艣cie, kt贸ra posiada umiej臋tno艣膰 pisania i czytania obok kilku zakonnik贸w bieckiego klasztoru OO. Reformat贸w, wchodzi w kr膮g ludzi, kt贸rym 贸w pleban u艂atwia zdobycia wykszta艂cenia w klasztorze OO. Reformat贸w. Poza nim bowiem nie istnia艂y 偶adne szko艂y i zamar艂o ca艂kowicie 偶ycie miasta na skutek zaraz, epidemii i 艂upienia miasta przez nieustannie przechodz膮ce obce wojska. Od roku 1789 dopiero powsta艂a jednoklasowa szko艂a trywialna w Bieczu. I tak dzieci w Bieczu w og贸le od pocz膮tku XVIII wieku nie chodzi艂y do szk贸艂, bo ich po prostu nie by艂o. Uczy艂y si臋 jedynie nieliczne jednostki w dworach szlacheckich od swych matek, o ile one dysponowa艂y umiej臋tno艣ci膮 czytania i pisania. Natomiast od roku 1817 reaktywowano staraniem gwardiana bieckiego klasztoru, szko艂臋 trywialn膮 oraz w艂a艣nie mo偶e dzi臋ki zabiegom burmistrza Wojciecha – kt贸ry pragn膮艂 wykszta艂ci膰 swe dzieci wzorem rodzinnego erudyty ks. Bochniewicza i da膰 miastu cho膰 JEDNEGO NAST臋PC臋 KSI臋DZA i ZOSTA艁 nim Marceli najm艂odszy syn, urodzony w 1802 roku, by膰 mo偶e ten wyb贸r pad艂 na niego z powodu wieku i niemo偶no艣ci obdzielenia go maj膮tkiem, jakimkolwiek nawet, pozwalaj膮cym na za艂o偶enie warsztatu. Pami臋tajmy, 偶e by艂a to pewna tradycja, jeden syn zostawa艂 duchownym, tak jak nieznany z imienia wcze艣niejszy dziekan bieckiej fary O艂pi艅ski w 1733 roku, darczy艅ca klasztoru, o czym wspomina kronika klasztorna. By艂 on ksi臋dzem przed Bochniewiczem, w najtrudniejszych czasach upadku Rzeczypospolitej i po straszliwej kl臋sce epidemiologicznej w 1720, i po ogromnym po偶arze, kt贸ry strawi艂 ca艂e miasto w 1709 roku. Nic nie wiemy, sk膮d przyszed艂 贸w ksi膮dz, gdzie zachowa艂 偶ycie, zdo艂a艂 si臋 wykszta艂ci膰 i otrzyma膰 艣wi臋cenia kap艂a艅skie, czy by艂 synem mieszczanina, czy szlachcica. Trzeba by dok艂adnie zbada膰 imiona i nazwiska alumn贸w i kleryk贸w seminari贸w wy艣wi臋canych przez biskup贸w w ca艂ej diecezji przemyskiej.

Wielokrotnie rabowane miasto i niszczona ludno艣膰 biecka przez wpadaj膮ce wojska rosyjskie w 1709 i 1770 spowodowa艂y ogromne zubo偶enie ludno艣ci; czego nie dokonali 偶o艂nierze, doko艅czy艂y epidemie. A zaraz potem eksploatatorska polityka fiskalna zaborczego mocarstwa austriackiego dokona艂y ca艂kowitego upadku miasta. Zarz膮dzeniem w艂adz austriackich konfiskowano nawet przedmioty kultu i naczynia liturgiczne z ko艣cio艂a i klasztoru, o ile by艂y sporz膮dzone ze srebrnego kruszcu. Jak podaje w swym dziele O.Jan Pasiecznik: „Ko艣ci贸艂 i klasztor OO. Reformat贸w w Bieczu” – Krak贸w 1984,

„……w dniu 05 IV 1770 w po艣cigu za Kierkorem, regimentrzem konfederacji barskiej, wpad艂o do Biecza wojsko rosyjskie w liczbie dw贸ch tysi臋cy, g艂贸wnie kozak贸w, pod dow贸dztwem podpu艂kownika Iliszczanina. Najpierw zaatakowali ko艣ci贸艂 reformat贸w, do kt贸rego drzwi pierwsze wyci臋li, a drugie wyszturmowali. Przez ko艣ci贸艂, gdzie powystrzelali okna, wpadli do budynku klasztornego, rzucili si臋 na zakonnik贸w, bili ich, czym popad艂o, i poniewierali na wszelki spos贸b, burz膮c przy tym wszystko, i grabi膮c co wpad艂o im w r臋ce. Szukali przede wszystkim pieni臋dzy. Ci臋偶ko chory o. Marcin Wierzbicki,wielce zas艂u偶ony dla prowincji, jako b. prze艂o偶ony, lektor i kaznodzieja, zosta艂 w swej celi tak poturbowany, 偶e jeszcze tego dnia zako艅czy艂 偶ycie. Znalaz艂szy klucze od skarbca, gdzie r贸偶ni dobrodzieje zdeponowali swoje kufry, skrzynie, szkatu艂y, wdarli si臋 tam zrabowali cenniejsze przedmioty, 艂膮cznie z pieni臋dzmi, a reszt臋 pot艂ukli i por膮bali. Zagrabili tak偶e alby, obrusy oraz wiele innych jeszcze ko艣cielnych rzeczy, a w refektarzu zniszczyli wszystkie naczynia i co mogli zabrali……Jeszcze bardziej ni偶 ko艣ci贸艂 i klasztor reformat贸w spl膮drowali ko艣ci贸艂 farny, gdzie rabunek trwa艂 ponad p贸艂 dnia i ca艂膮 noc: sprofanowano monstrancj臋 z Naj艣w. Sakramentem, powyrzucano z trumien zmar艂ych, pobito s艂u偶b臋, ks. Oficja艂a oraz innych kap艂an贸w, w tym dw贸ch reformat贸w, kt贸rzy tam pe艂nili pos艂ug臋 duchown膮. Poza tym ca艂e miasto zosta艂o SPL膮DROWANE I OGRABIONE, NIE M贸WI膮C ju偶 O GWA艁TACH ZADANYCH MIESZKA艅COM. By艂 to jakby s膮dny dzie艅 dla Biecza.”

Tote偶 kiedy w Bieczu ju偶 nie by艂o 偶adnych warto艣ciowych przedmiot贸w, 偶adnego handlu, tzw. jatek bogatych mieszczan – bo oni znikn臋li, zubo偶eli, podstaw膮 utrzymania sta艂y si臋 jedynie zaj臋cia rzemie艣lnicze, g艂贸wnie szewstwo i krawiectwo. Zwi膮zane one by艂y z otrzymaniem na miejscu potrzebnych surowc贸w: sk贸r ze zwierz膮t hodowlanych oraz lnu i sukna do szycia okry膰 z tkanin lnianych i we艂nianych wyrabianych na miejscu. Tak wi臋c w miejsce dawniej znamienitych cech贸w z XVI Biecza, ich miejsce zajmuj膮 jedynie dwa: CECH SZEWSKI I KRAWIECKI. I to jest nowa, zubo偶ona wielce elita miasta Biecza, na kt贸r膮 z zazdro艣ci膮 i podziwem z powodu wzgl臋dnej zamo偶no艣ci, spogl膮da i zazdro艣ci og贸艂 jeszcze biedniejszej i przewa偶aj膮cej ludno艣ci miasta i okolic, przedmie艣膰 i wsi.

Ten pogl膮d zale偶ny jest wi臋c od miejsca zasiedzenia i daje mu wyraz doskonale relacja pami臋tnikarki ludowej p. Anny Pabis, kt贸rej babka i matka spogl膮daj膮 na rzekom膮 „艣wietno艣膰 miasta” z perspektywy pobliskiego przedmie艣cia Belna, z prawego brzegu rzeki ROPY, gdzie tak niedawno znajdowa艂y si臋 miejski blech i folusz, a tak偶e bujne ogrody i kr贸luj膮ce nad nimi sw膮 pot臋g膮 niezdobyt膮 zdawa艂oby si臋, mury oraz baszty obronne, kt贸re teraz pozosta艂y tylko ruinami dawnej 艣wietno艣ci. A na starej rycinie XVIII- wiecznej jest widoczny gr贸d, obok niego ro艣nie wysoko, strzelaj膮c pot臋偶nymi konarami w niebo jakie艣 drzewo – niby topola.

( Ale tylko my – dzi臋ki le艣nikowi – ojcu, przyszywanemu bieczaninowi z XX wieku wiemy, i偶 by艂 to przepi臋kny, stary okaz wi膮zu kilkusetletniego, kt贸remu kres przynios艂a dopiero 艣mier膰 zadana r臋k膮 w艂odarzy – utrwalaczy z PRL – w czasie kiedy ju偶 nie sprawowa艂a nad nim pieczy nasza rodzina – tak haniebnie zezwalaj膮ca na zag艂ad臋 historyczno – przyrodniczej tradycji.)

Anna Pabis zapisuj膮c ustn膮 opowie艣膰 swej babki Agnieszki Szarej, kt贸ra widzia艂a Biecz z za rzeki i majestat wie偶y ratuszowej oraz naszego wiecznie zielonego wi膮zu z po艂owy XVIII wieku, zachwyca si臋 i podziwia spos贸b 偶ycia 贸wczesnych – jak偶e przecie偶 zubo偶a艂ych mieszczan bieckich, jeszcze w nast臋pnej po艂owie XIX wieku. Pisze: ” babcia urodzi艂a si臋 w 1870 roku” – by艂a wi臋c r贸wie艣nic膮 Ignacego II, wnuka Ignacego I – go. I w ich czasach w Bieczu by艂a ca艂kowita stagnacja, przerywana jedynie katastrofalnymi okresami g艂odu, kl臋ski nieurodzaju z powodu wylew贸w Ropy, ci臋偶kimi zimami oraz epidemicznymi chorobami.

Ca艂e to sto lat, to skrajna n臋dza ludno艣ci wiejskiej dooko艂a Biecza, kt贸ra znalaz艂a swe odbicie w s艂ynnej rzezi galicyjskiej w 1846 roku, jako wyniku ucisku ekonomicznego drobnej szlachty, konfiskat przeprowadzanych przez w艂adz臋 zaborcz膮, oraz ciemnoty i braku wiedzy i wykszta艂cenia.

Jedynym o艣rodkiem wszelkiej dost臋pnej og贸艂owi kultury by艂 wtedy podupadaj膮cy zreszt膮 klasztor OO. Reformat贸w, gn臋biony tak偶e zarz膮dzeniami w艂adz zaborczych i utrzymuj膮cy si臋 jak dawniej z kwesty, oraz dar贸w dobrodziej贸w zamo偶niejszej szlachty, kt贸ra dodawa艂a sobie splendoru organizuj膮c poch贸wki i pogrzeby w klasztorze. Dopiero w 1875 roku po stuletniej przerwie powstaje szko艂a, w kt贸rej mog膮 si臋 uczy膰 miejscowe dzieci – bez wzgl臋du na pochodzenie: czytania i pisania. Do tej pory jedynie obowi膮zuj膮cym j臋zykiem by艂 niemiecki w urz臋dach i magistracie.

Czyli pokolenie wnuka Ignacego I mog艂o dopiero podj膮膰 edukacj臋 i jest nim Ignacy II- mieszczanin oraz ch艂opka np., Agnieszka W臋drychowicz z Belnej.

Wcze艣niej za specjalnymi staraniami, zabiegami u biskup贸w w diecezji umo偶liwiono nauczanie w klasztorze od dwu do siedmiu uczniom jedynie – w roku, w szkole triwialnej i to wy艂膮cznie jako przygotowanie do stanu duchownego. Uczono gramatyki, retoryki i dialektyki. I by膰 mo偶e w艂a艣nie tutaj w roku 1817 podj膮艂 nauk臋 najm艂odszy syn Wojciecha, a mo偶e brat Ignacego Marceli. Przecie偶 wszyscy nie mogli i艣膰 na ksi臋偶y, najstarszych by膰 mo偶e syn贸w wys艂a艂 ojciec – syndyk w celu zdobycia wykszta艂cenia do Lwowa, do stolicy prowincji utworzonej przez cesarza: Galicji i Lodomerii. Nic wi臋c dziwnego, 偶e wszyscy bieczanie podpisuj膮 si臋 na dokumentach do roku 1875 jedynie krzy偶ykami. Tylko ksi膮dz jest pi艣mienny, burmistrz i niekt贸re z jego dzieci. Zdobywanie edukacji na drodze prywatnej by艂o bardzo kosztowne i kto mia艂 tej wiedzy udziela膰 skoro zmala艂a przera偶aj膮co liczba miejscowych zakonnik贸w?

( Dopiero dzieci od roku 1823 Ignacego O艂pi艅skiego zapisane s膮 W BIECKIEJ FARZE, i to doliczy膰 si臋 mo偶na, a偶 11 -ga dzieci w Liber Natorum w Bieczu, przy czym nale偶y sprawdzi膰, czy nie by艂o drugiego p艂odnego Ignacego, bo najm艂odszy z Kami艅skiej, urodzi膰 si臋 mia艂 w 1840 roku, chyba 偶e to ju偶 junior Ignacy wzi膮艂 si臋 za prokreacj臋 i reprodukcj臋 rodu w pe艂ni zas艂ug dla swego s艂awetnego tytularnie w tym czasie jedynie.)

Imiona jego dzieci wynotowane z Liber Natorum ( niezale偶nie od siebie w r贸偶nym czasie przez dwie osoby: Paw艂a i Aleksandr臋),wydaj膮 si臋 艣wiadczy膰 o tym, i偶 z dawnej przynale偶no艣ci i 艣wietno艣ci rodziny pozosta艂a jedynie ch臋膰 podkre艣lenia swej odr臋bno艣ci od zwyk艂ych mieszczan – imionami brzmi膮cymi szlachecko, chocia偶 nie posiadali ziemi, ani innego MAJ膮TKU I R臋KAMI MUSIELI ZARABIA膰 NA 偶YCIE OSIEDLIWSZY si臋 W MIE艣CIE, GDZIE 艁ATWIEJ BY艁O ZNALE藕膰 ZAJ臋CIE.

*W艣r贸d szlachty nie osiad艂ej, nie posiadaj膮cej ziemi, nale偶y wyr贸偶ni膰: szlacht臋 s艂u偶bow膮 i oficjalist贸w oraz szlacht臋 miejsk膮. Proces deklasacji szlachty nie zako艅czy艂 si臋 w roku 1848. W wyniku wydarze艅 rewolucyjnych wi臋kszo艣膰 przywilej贸w szlacheckich zosta艂a zniesiona. Pomimo radykalnych zmian po艂o偶enia, drobna szlachta zachowa艂a szereg odr臋bno艣ci. Nie by艂a to odr臋bno艣膰 stanowa, lecz przede wszystkim odr臋bno艣膰 obyczajowa, przejawiaj膮ca si臋 manifestowaniem przynale偶no艣ci do stanu szlacheckiego (herb, szabla, tradycja), oraz odseparowaniu si臋 od ludno艣ci ch艂opskiej. Odr臋bny ubi贸r, spos贸b bycia, cechy charakteru, kultywowanie przesz艂o艣ci, odwo艂ywanie si臋 do szlacheckiego rodowodu, bezwzgl臋dny zakaz zawierania zwi膮zk贸w ma艂偶e艅skich z ch艂opami. W XIX wieku istnia艂y odr臋bne instytucje zwyczajowe. Przyk艂adem s膮 gminy szlacheckie w za艣ciankach zamieszkanych przez szlacht臋 woln膮. Na czele ich sta艂 w贸jt, cz臋艣ciej zwany prefektem.

Lit.: K.艢lusarek „Drobna szlachta w Galicji 1772-1848”, Krak贸w 1994, Wydawnictwa „Ksi臋garni Akademickiej”, Nr 20

Aleksy, Dionizy, Ksawery,……

Matylda……Alojzy…….Bernard……..Edmund….. nie s膮 to imiona nadawane dzieciom ch艂opskim, ani mieszcza艅skim. A wi臋c jaka艣 forma podkre艣lenia odr臋bno艣ci. Jego przyj艣cie na 艣wiat w tym roku potwierdza fakt, i偶 w momencie zostania ojcem nasz praprapradziadek liczy艂 sobie 22 lata. By艂 wi臋c m艂odzie艅cem w kwiecie wieku, kiedy wzi膮艂 na siebie obowi膮zek za艂o偶enia rodziny, utrzymania 偶ony i pojawiaj膮cych si臋 dzieci.;

I tu KOLEJNA ZAGADKA:
Mo偶e rodzina mieszka艂a na przedmie艣ciu i jest zapisana w innej ksi臋dze! W wielu opracowaniach dotycz膮cych tego okresu w dziejach Biecza napotykam informacj臋, i偶 zamo偶niejsze rodziny mieszcza艅skie mieszka艂y za miastem w folwarkach, aby uchroni膰 si臋 przed zaraz膮, a tak偶e z powodu wykorzystywania si艂y roboczej miejscowych ch艂op贸w, kt贸rzy stanowili naturalne 藕r贸d艂o r膮k do pracy. Wygl膮da na to, 偶e nasz Ignacy, pierwszego syna notuje w 1823 roku, jest nim Dionizy, kt贸ry nie do偶ywa wieku doros艂ego i umiera w wieku 3 lat w 1826 r. Za nim si臋 ju偶 sypi膮 si臋 nast臋pne dzieci jak rogu obfito艣ci….z Marianny Kami艅skiej.

… c贸rka Matylda w 1827,…..Ksawery 1830 ……,Aloizy 1832…., E Bernard 1834…, Edmund z bli藕niacz膮 siostr膮 Antonin膮 w roku 1835, i Wawrzyniec i W艂adys艂aw – w 1840 jako ostatnie dzieci tej pary . Wynika st膮d, 偶e Babcia Marianna dwa razy mia艂a bli藕niaki, jakby natura chcia艂a odrobi膰 zaleg艂o艣ci z okresu pomoru. Z obu par tych bli藕ni膮t uchowa艂o si臋 tylko kilkoro do p贸藕niejszego wieku syn Edmund, nasz prapradziadek i o pi臋膰 lat m艂odszy Wawrzyniec, kt贸ry dor贸s艂 i za艂o偶y艂 w艂asn膮 rodzin臋 i posiada艂 potomstwo, ojciec naszego hallerczyka Edmunda urodzonego w 1881 r a ten pozosta艂 kawalerem i nie posiada艂 potomstwa.

… oraz W艂adys艂aw, kt贸ry dor贸s艂 i za艂o偶y艂 w艂asn膮 rodzin臋 i posiada艂 potomstwo.

Jaki by艂 jego udzia艂 w dramatycznych wydarzeniach, kt贸re mia艂y miejsce na ziemi bieckiej i ca艂ej krakowskiej, kiedy szlachta przygotowywa艂a si臋 do powstania przeciwko zaborcy austriackiemu? I kiedy wok贸艂 Biecza w roku 1845 roku w pobliskiej wsi Szerzyny, jej w艂a艣ciciel Adam Kochanowski spiskowa艂 z innymi emisariuszami i cz艂onkami Polskiego Towarzystwa Demokratycznego np. z Franciszkiem Wiesio艂owskim nasz Ignacy szy艂 im buty na d艂ugie marsze o podchody? Mia艂 wtedy 53 lata i czy wiedzia艂 o zje藕dzie miejscowej szlachty w Libuszy w 1846 roku, czy te偶 odwrotnie sprzyja艂 buntowniczym nastrojom ch艂op贸w z innej wsi Binarowej, gdzie bu艅czuczny ch艂op J贸zef Matela chodzi艂 ze swym szwagrem Tomaszem Polakiem i nak艂ania艂 ch艂op贸w do rzezi pan贸w? Przecie偶 艣rodek bieckiego rynku gromadzi艂, co tydzie艅 wszystkich prawie uczestnik贸w tych plan贸w z jednej i drugiej strony. Dniem targowym by艂 poniedzia艂ek i zje偶d偶a艂y tu wozy wy艂adowane czym kto mia艂, na rynku wymieniano nie tylko towary, ale tak偶e wiadomo艣ci i prowadzono przeciwstawne agitacje. Tutaj kupowano konie i sprzedawano je wybieraj膮c te najsilniejsze i pod wierzch, mia艂y by膰 one u偶yte do transportu i komunikacji na ca艂ej ziemi tarnowskiej i jasielskiej oraz bieckiej. A nad ca艂o艣ci膮 argusowym okiem czuwa艂a stra偶 miejska, austriaccy 偶andarmi gotowi ingerowa膰 w ka偶dej chwili ostrzejszego sporu i odstawi膰 nieprawomy艣lnych do cyrku艂u w Ja艣le. I wypatrywali nie zbuntowanych ch艂op贸w, lecz kupuj膮cych „pan贸w” – ci, dla nich stanowili zagro偶enie. Byli najwi臋kszymi winowajcami, buntownikami politycznymi przeciwko najja艣niejszemu „cysorzowi z Widnia „, kt贸rego nigdy na oczy nie widzieli, ale pos艂usze艅stwo przysi臋gali i otrzymywali zap艂at臋 w grajcarach.

I tu moment zastanowienia …… ojciec Ignacego – je艣li by艂 nim – Wojciech, by艂 austriackim urz臋dnikiem, burmistrzem i syndykiem, 偶y艂 do 1838 roku, wi臋c nie doczeka艂 BURZY POLITYCZNEJ, ZMAR艁 DZIESI臋膰 LAT WCZE艣NIEJ, ALE JAKIE艣 WARTO艣CI MY艣LENIA POLITYCZNEGO musia艂 SWOIM DZIECIOM ZASZCZEPI膰. Brat Ignacego, je艣li by艂 nim rzeczywi艣cie Marceli, ksi膮dz na probostwie w Nowosielcach pod Przeworskiem, jawnie zagrzewa艂 ch艂op贸w do powstania przeciwko Austriakom. By艂 spiskowcem g艂臋boko i mocno zwi膮zanym z ca艂ym ruchem niepodleg艂o艣ciowym, jako syn urz臋dnika lojalnego burmistrza. Przed uwi臋zieniem pojawia艂 si臋 w Bieczu, chrzci艂 krewniak贸w przychodz膮cym na 艣wiat i udziela艂 艣lub贸w. Po ka藕ni w wi臋zieniu w Hradczym Kopcu i Kufsteinie nie pojawia si臋 ju偶 oficjalnie w Bieczu, ksi臋gi nie notuj膮 jego us艂ug duchownych, a wiemy 偶e mieszka z przerwami w rodzinnym maj膮teczku, na folwarku w Szymbarku, u siostry Salomei Karoliny zam臋偶nej Zywickiej, na probostwie w S臋kowej ko艂o Gorlic, w Kwiatonowicach – nawet bliziutko.

Czy widuje si臋 z Ignacym, czy rzeczywi艣cie s膮 bra膰mi rodzonymi i po kt贸rej stronie w tych obozach PRZECIWSTAWNYCH JEST NASZ Ignacy, m贸j pradziadek W PROSTEJ LINII? Czy 艂膮czy ich w og贸le jakie艣 pokrewie艅stwo? A czy pl膮taj膮cy si臋 na ko艅skim rynku mi臋dzy straganami i wozami dziesi臋cioletni syn Ignacego Edmund, nastawia ucha i czy co艣 rozumie z tych konspiracyjnych zada艅 i tajemniczych szept贸w?

Na rynek wbiegali przecie偶 starozakonni z d艂ugimi brodami i pejsami w czarnych jarmu艂kach i d艂ugich cha艂atach Zydzi z pobliskich O艂pin uciekaj膮cy stamt膮d, przed uzbrojonym ch艂opstwem. Zydzi rozpowiadali w dniu 20 lutego 1846 roku, 偶e panowie ju偶 wyrzynaj膮 ch艂op贸w i lada moment dotr膮 do Biecza poprzez Binarow膮, s艂yszeli, ale przekr臋cili informacje o rozruchach na ziemi tarnowskiej. I w Binarowej ch艂opi dali im pos艂uch pod przewodnictwem J贸zefa Mateli, oraz jego brata Jana i podeszli pod dw贸r w Szerzynach ” jako偶 uda艂o si臋 bezbo偶nemu Mateli do tego stopnia lud oba艂amuci膰, 偶e si臋 prawie ca艂a wie艣 zgromadzi艂a, kt贸rej on si臋 na herszta i przyw贸dc臋 narzuci艂 i poprowadzi艂 lud zgromadzony do szerzyn, gdzie dw贸r do szcz臋tu zrabowali.” – S. Dembi艅ski – Rok 1846 . Kronika dwor贸w szlacheckich. Jas艂o 1896, str. 50.

Ks. Molnar – proboszcz ko艣cio艂a binarowskiego mia艂 wi臋cej szcz臋艣cia od naszego Marcelego, bo kiedy stara艂 si臋 ch艂op贸w zatrzyma膰 i przem贸wi膰 do rozs膮dku, powstrzyma膰 przed uczestnictwem w rzezi niewinnych i napadami na dwory, zosta艂 pozostawiony przy 偶yciu, zmusili go jedynie do wycofania si臋 na plebani臋. Zbrojna w cepy i kosy wataha ch艂op贸w podesz艂a do Szerzyn, aby schwyta膰 pan贸w, kt贸rzy ostrze偶eni przez starost臋 jasielskiego Przybylskiego ukryli si臋. Dw贸r jednak zosta艂 spl膮drowany,zdewastowano sprz臋ty zrabowano kosztowno艣ci i alkohole z domowej piwniczki. I tak poturbowali domownik贸w, oficjalist贸w broni膮cych pa艅stwa ich dobytku, zwi膮zali komisarza d贸br szerzy艅skich i s臋dziego dominikalnego i polecili ich miejscowym ch艂opom odstawi膰 do cyrku艂u w Ja艣le. Nast臋pnie sami uderzyli na dalsze dwory w Swi臋canach i Czermnej, kt贸re doszcz臋tnie spl膮drowali jak zapisa艂 ksi膮dz Molnar.. A nast臋pnie przybyli do Biecza, celem odebrania z r膮k austriackich obiecanej im nagrody. W Bieczu ch艂opi dali si臋 „zaprosi膰” przez mieszczan na pocz臋stunek do miejscowej gospody „Raizi”. Spitym na um贸r „bohaterom” bez trudu odebrano wi臋藕ni贸w i ukryto, a wyprowadzeni w pole ch艂opi, po wytrze藕wieniu wr贸cili do wsi. W艣r贸d uj臋tych, a potem uwolnionych z ch艂opskich postronk贸w by艂 cz艂onek spisku Naumowski, kt贸ry za dwa lata w 1848 roku stan膮艂 na czele Gwardii Narodowej w Bieczu – S. Dembi艅ski s. 50 i ks. Molnar – zapiski w Liber …przytacza ks. Jan Wszo艂ek w swojej monografii Binarowa – Krak贸w 1998. Czy w艣r贸d sprytnych mieszczan unieszkodliwiaj膮cych rozbestwionych ch艂op贸w binarowskich by艂 nasz przodek zacny i s艂awetny, chocia偶 niepi艣mienny, czy m贸g艂 przewidzie膰, 偶e potomek owego przyw贸dcy – Mateli – Jasio, lekarz BCH, zostanie m臋偶em jego prawnuczki? i ojcem praprawnuczki M…..i? W Bieczu przecie偶 musia艂 by膰 znany jego mieszka艅com „Katechizm demokratyczny”, g艂o艣no czytany wieczorami przez nielicznych lektor贸w dla zgromadzonych mieszczan. By膰 mo偶e wielokrotnie by艂 w Bieczu emisariusz i spiskowiec Franciszek Wola艅ski, kt贸ry kontaktowa艂 si臋 w pobliskim Glinniku Mariampolskim z Wincentym Polem, kt贸rego ch艂opi te偶 dopadli i mocno pobili, odstawili do cyrku艂u, aresztowany przebywa艂 w Gorajowicach, ale uda艂o mu si臋 zbiec po drodze z transportu. W O艂pinach natomiast przyw贸dc膮 ch艂op贸w morduj膮cych „pan贸w” by艂 Marcin Ryndak i te偶 zapewne uczestniczy艂 w tej bieckiej rabacji upitych na um贸r. A na przedwio艣niu, kiedy w艂adze austriackie zacz臋艂y swoimi zarz膮dzeniami przy pomocy wojska zaprowadza膰 spok贸j, bieczanie musieli wy偶ywi膰 t臋 zwi臋kszon膮 ilo艣膰 ingeruj膮cych 偶o艂nierzy. Tote偶 na zabiedzonych g艂odem mieszczan i ch艂op贸w spada艂y raz za razem na wyniszczone organizmy kolejne fale chor贸b zaka藕nych. By艂a to ospa, cholera i odra oraz dezynteria. Ludno艣膰 przyjmowa艂a te kl臋ski jako zas艂u偶on膮 „kar臋 Bo偶膮” za rabacj臋, o czym g艂o艣no m贸wi艂 ksi膮dz Molnar: „kara Bo偶a idzie za wyst臋pkiem”, a nasz ksi膮dz Marceli w ci臋偶kich kajdanach 偶elaznych u n贸g w wilgotnych ciemnicach wi臋zienia cierpia艂, uczy艂 si臋 i od innych wi臋藕ni贸w i modli艂 za bliskich, wsp贸艂towarzyszy, a mo偶e tak偶e za wrog贸w.

Marceli na skutek izolacji unikn膮艂 zarazy, lecz jego bliscy na wolno艣ci musieli si臋 zamyka膰 podczas upa艂贸w w domach, nie wychodzili do pracy i do ko艣cio艂a, nie udzielali sobie wzajemnie pomocy – poza zakonnikami reformatami – „cz艂owiek unika艂 cz艂owieka jak dzikiego zwierza !” Usta艂y wesela i zabawy a偶 do roku 1850, kiedy na lat pi臋膰 wygas艂y epidemie.