skulicz

Skulicze to stary ród mający wywodzący się z ziemi samborskiej. Ze zgromadzonych materiałów i metryk wynika, że wywodzą się z miejscowości Stara Sól, a z czasem rozprzestrzeniali się na sąsiednie miejscowości, Sambor, Stary Sambor, Stanisławów i Lwów.

Stanisław Skulicz

Stanisław Skulicz był moim pradziadkiem. Nie miałam szansy poznać go osobiście gdyż zmarł we wrześniu 1939 w Warszawie, jako niespełna pięćdziesięciolatek. Po pradziadku zostało sporo pamiątek i opowieści. Mam pradziadka akt chrztu z Sambora i wiele zdjęć, do których mam szczególną słabość. Oprócz typowych pozowanych zdjęć w atelier mam zdjęcia przedstawiające zwykłe życie pradziadków: chrzest mojej babci, babcia bobas na owczej skórze, święta wielkanocne, bal wojskowych, kąpiel w rzece a nawet grzybobranie. To ostatnie, na którym moja mała babcia stoi z rekordowo dużym prawdziwkiem podoba mi się najbardziej (pewnie dlatego, że uwielbiam zbierać grzyby).

skuliczInnym najbardziej się podoba zdjęcie mojego pradziadka z Józefem Piłsudskim zrobione podczas wizytacji ich jednostki (pradziadek był porucznikiem 1 Pułku Łączności WP).

skuliczZ pamiątek mam też ….. uwaga …… bardzo dokładne drzewo genealogiczne Skuliczów sięgające do XVIII w a sporządzone przez Bolesława Skulicza w 1978r!. Takie same wydruki mają wszyscy przedstawiciele znajdujących się na drzewie odgałęzień i to na całym świecie. Na drzewie znajduje się ponad sto osób, dokładne daty, miejsca urodzin, ślubów i zgonów a nawet zawody i adresy. Dotyczy to też tych najstarszych znanych Skuliczów ze Starej Soli. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ksiąg metrykalnych z parafii w Starej Soli od wielu lat szuka wszędzie niemała grupa genealogów i niestety po wojnie wszelki ślad po nich zaginął. Są pewne podejrzenia prowadzące do słynnej już twierdzy obronnej przed genealogami jaką jest AD w Przemyślu ale póki co brak dowodów na prawdziwość tej tezy.

Mogę więc śmiało stwierdzić, że gdyby nie pasja genealogiczna mojego nieżyjącego już krewnego nie byłabym w stanie dzisiaj odtworzyć drzewa tej rodziny z braku ksiąg. Szczęście więc w nieszczęściu, ale ponieważ szczęściu trzeba pomagać to w wolnych chwilach sprawdzałam tu i tam co więcej o poszczególnych Skuliczach można znaleźć. A ponieważ postęp techniczny (digitalizacja zasobów) działa na naszą korzyść to co nieco udało mi się dodać do tego co mieliśmy.

I tak, przy okazji kwerendy w CAW (Centralne Archiwum Wojskowe), o której pisałam w opowieści o Puławskich, udało się znaleźć teczkę wojskową mojego pradziadka, a tam prawdziwe skarby: szkoły, szlak bojowy w tym również ten dotyczący służby w wojsku austriackim, znajomość języków, cechy fizyczne (niski, mało sprężysty i często na urlopach dla podratowania zdrowia), cechy psychiczne (choleryk – dwukrotnie w areszcie domowym, raz za picie alkoholu w mundurze a drugi raz za pobicie innego oficera) a oprócz tego wybitnie uzdolniony organizator i … zapalony psiarz, trener psów przenoszących meldunki w Korpusie Ochrony Pogranicza. Niewątpliwie dodaje to pradziadkowi nieco ludzkich cech.

Skulicze

Przy okazji sprawdzania gałęzi Łuczkiewiczów w księgach ormiańskich na fantastycznej stronie http://www.archiwum.ormianie.pl trafiłam na Skulicza (brata mojego prapradziadka), który Ormiankę w Stanisławowie poślubił.

Potem sprawdzając wątek udziału moich krewnych z linii Lechów w Wiośnie Ludów patrzę w Słownik biograficzny polskich uczestników Wiosny Ludów na Węgrzech 1848-1849 I. Kovacs’a a tam, oprócz Piotra Lecha, kolejny Skulicz, tym razem cioteczny brat pradziadka oraz jego biogram i zdjęcie!

Kolejne informacje na temat Skuliczów znalazłam też w gazetach na http://anno.onb.ac.at/anno-suche, o których też już pisałam.

Dzięki pracy Pana Marcina Niewaldy, prowadzącemu portal genealogia.okiem.pl odnalazłam też ślady i potwierdzenie udziału moich Skuliczów w Powstaniu Styczniowym jak również otrzymałam zdjęcia zachowanych na Kresach nagrobków członków tej rodziny.
W międzyczasie zgromadziłam maksymalnie dużo informacji na temat najsłynniejszych Skuliczów tzn. Witolda Skulicza, słynnego grafika, malarza i profesora ASP oraz Bronisława Skulicza ułana, kawalerzysty wspaniałego i obsypanego medalami uczestnika międzynarodowych konkursów jeździeckich.

Zbiory NAC Online. Bronisław Skilicz na Dunkanie pierwszy z lewej. XI Zawody hippiczne o Puchar Narodów, Warszawa 1938r.

skuliczPotem miałam szczególny zaszczyt pomóc odtworzyć historię rodzinną bardzo starszej Pani, której ojciec, Albin Skulicz ginie w Gross Rosen, a ona całe życie chciała się o swojej rodzinie ze strony ojca dowiedzieć czegoś więcej – jej krewny skontaktował się ze mną poprzez MyHeritage i zdążyliśmy.

Krewni

Aż wreszcie wzięłam się za temat, który do tej pory czekał w kolejce i który wymagał nowych umiejętności tzn. poszukiwania krewnych, którzy wybyli za ocean za chlebem. Emigracja z galicyjskiej, biednej prowincji do Stanów Zjednoczonych jest szeroko opisanym tematem. Skorzystałam przy poszukiwaniach z darmowego tygodnia na Ancestry.com i szybko znalazłam wszystkich Skuliczów, którzy wybrali się w wielki świat. Rodzinę, a głównie „ciocię” Hanię z Ameryki znam od dziecka gdyż po dziś dzień utrzymują oni kontakt z krewnymi w ojczyźnie swoich rodziców jednocześnie niezwykle efektywnie pracując na rzecz amerykańskiej Polonii. Kiedy słucham ich fantastycznej polszczyzny (trochę staropolszczyzny) i patrzę z jaką pieczołowitością kultywują tradycje przodków to jestem pod dużym wrażeniem. Odkrycia z manifestów statkowych były dla mnie zaskoczeniem, bo zawsze wszyscy twierdzili, że Wiktor Skulicz (brat pradziadka) z Wiktorią wzięli ślub i wyjechali do Ameryki a tutaj okazało się, że pojechali jako para w związku nieformalnym, a na dodatek na statku urodził im się pierworodny synek. Co prawda rewolucja seksualna miała miejsce w 1968 roku, ale jak wiemy nie wszyscy są z tym faktem na bieżąco więc trochę się obawiałam ogłosić tą nowinę. Całkiem niepotrzebnie, bo okazało się, że ciocia znała tą historię, taką może trochę w wersji „soft”, ale jednak. Od siebie dorzuciła jeszcze kolejny kamyczek do pudełka z aferkami i opowiedziała mi jak to Wiktor Skulicz (pracował jako drukarz) poszedł pewnego dnia z kolegami na męski wieczór i przy kartach popili nielegalnego bimbru (czasy prohibicji). Rano wszyscy uczestnicy wieczoru już nie żyli. Wiktoria, która została z malutkimi dziećmi bez środków do życia napisała szybko do rodziny Wiktora, że on nie żyje a ona prosi o przysłanie któregoś z braci męża do pomocy. I co? I proszę bardzo – za kilka miesięcy przybywa brat Wiktora – Wilhelm, też drukarz, płynnie przejmuje po bracie miejsce pracy oraz małżonkę z bratankami i wkrótce rodzi się im jeszcze jedno dziecko – właśnie ciocia.

Na koniec poszukiwań odwiedziłam jeszcze z rodzicami naszych kuzynów z rodu Skuliczów w Jeleniej Górze. Dostałam od nich piękne zdjęcie mojego małego pradziadka z rodzeństwem i rodzicami, zrobione w Samborze.

skuliczPodczas odwiedzin wysłuchałam, wreszcie świadomie, całej historii przesiedlenia rodziny i losów poszczególnych jej członków. Jedni leżą zamordowani w Katyniu, inni zginęli na wojnie, jeszcze innych los rzucił daleko od rodzinnego kraju a na nas pozostających tutaj spoczywa obowiązek pamiętania i przekazywania naszej rodzinnej historii następnym pokoleniom.

1 KOMENTARZ