rogoziński

Kolejna gałąź mojej rodziny to Rogozińscy. W przypadku tej rodziny wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi ale proces szukania i zwroty akcji mu towarzyszące są bardzo ciekawe i pouczające.

Andrzej Rogoziński

Rogoziński to nazwisko mojego macierzystego dziadka. Dziadek Andrzej wychował się i mieszkał na warszawskim Żoliborzu. Jako dziecko rokrocznie spędzałam z dziadkami wakacje w jego ulubionych Urlach, ale mimo licznych sposobności nigdy nie omówiliśmy dokładnie historii jego rodziny. Dlatego tez wszystkim, którzy zaczynają swoją przygodę z genealogią zawsze powtarzam, żeby zaczęli od rozmowy z seniorami rodu. Ich wiedza jest nie do odtworzenia na podstawie metryk. Ja nie zdążyłam dopytać o wszystko, ale się nie poddaję.

Wracając do dziadka Andrzeja wiedziałam, że jako młody chłopak (urodził się w 1925r) brał czynny udział w wojnie. Był ranny i stracił częściowo słuch w jednym uchu. Dzięki mojej cioci weszłam też w posiadanie kilkunastu zagadkowych zdjęć oraz kompletu odznaczeń i medali. Oprócz tego zebrałam relacje na temat dziadka od mojej mamy i jej siostry. Tyle wiedziałam i tyle miałam przed przystąpieniem do poszukiwań.

rogoziński

Powstaniec?

Najpierw chciałam się dowiedzieć tego co wydawało mi się najbardziej „fascynujące” tzn. ustalić czy faktycznie brał udział w Powstaniu Warszawskim i czy są na to dowody. W tym celu weszłam na stronę Muzeum Powstania Warszawskiego i namierzyłam wyszukiwarkę z biogramami uczestników: https://www.1944.pl/powstancze-biogramy.html

Chociaż było tam dwóch Andrzejów Rogozińskich, bez problemu rozpoznałam swojego po zawartych w tabeli danych. Biogram okazał się zaskakująco dokładny. Była na nim zarówno data urodzin, jak i śmierci, imiona rodziców, stopień (starszy strzelec), oddziały w których służył, szlak bojowy oraz informacja o niewoli w niemieckich obozach po Powstaniu. Było nad czym pracować!

Wnikając w temat wkrótce namierzyłam kolejne doskonałe źródło informacji nt. uczestników ostatniej wojny tzn. stronę www.straty.pl. Informacje w obydwu przypadkach pochodziły m.in. z Urzędu do spraw kombatantów i osób represjonowanych, z którym skontaktowałam się listownie. Jakież było moje zdziwienie gdy po kilku dniach od wysłania listu zadzwoniła do mnie Pani, która otrzymała mój wniosek o udostępnienie teczki dziadka i bardzo przejęta gratulowała mi zapału i chęci do odkrywania przeszłości swoich przodków oraz opowiedziała co jest w teczce oraz gdzie pytać dalej. Teczkę dziadka ze wszystkimi kopiami zawartych w niej dokumentów dostałam ekspresowo też listem. A tam kopalnia wiedzy: wyciągi z dokumentów PCK, legitymacje, wnioski, oświadczenia świadków, kartka z obozu itd. Ciężka lektura i trudne emocje, ale przecież sama chciałam wiedzieć.

Uzupełniłam swoją dokumentację o informacje z Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu i Archiwum PSZ w Londynie ale większość już się pokrywała. W tzw. międzyczasie przy pomocy Internetu zidentyfikowałam bez problemu wszystkie dziadkowe odznaczenia i medale.

Biografia dziadka była już pełna i wtedy zainteresowałam się kolejnym pokoleniem Rogozińskich tzn. moim pradziadkiem Józefem Rogozińskim, ojcem Andrzeja.

Józef Rogoziński

Rozpoczynając poszukiwania wiedziałam, że pradziadek Józef zmarł przed wojną i gdzie został pochowany (dziadek i pradziadek leżą w tym samym grobie na Cm. Bródnowskim). Miałam też kilka zagadkowych zdjęć, na których pradziadek pozuje na tle różnych samochodów z epoki, idzie z prababcią po deptaku w Sopocie, stoi w Poznaniu z grupą dziwnie umundurowanych osób (on też w mundurze) na tle jakiegoś pociągu.

rogozińskirogozińskiZaczęłam zwyczajnie tzn. od znalezienia aktu ślubu swoich pradziadków w AP w Warszawie i po odczekaniu otrzymałam jego skan a w nim kolejne tropy. Pradziadek był z zawodu drogistą. Z początku myślałam, że to ktoś kto zajmuje się drogami i nawet już zaczęłam dorabiać sobie historię do tych zdjęć z samochodami ale Internet szybciutko sprowadził mnie na ziemię donosząc, że to ktoś związany z produkcją leków, artykułów drogeryjnych, preparatów ziołowych itp. Ponieważ prababcia Maria pracowała przed 1925 r. w aptece to wiedziałam już przynajmniej gdzie się prawdopodobnie poznali ☺.

Równocześnie poznańskie zdjęcie pradziadka z pociągiem w tle zaczęło żyć swoim życiem i dzięki pomocy wielkopolskich historyków amatorów dowiedziałam się, że to bardzo rzadkie zdjęcie obsady pociągu medycznego zafundowanego w 1918r przez pracowników Uniwersytetu Poznańskiego dla Powstańców Wielkopolskich. Potem ten pociąg obsługiwał rannych w walkach z bolszewikami do 1920r. Wszystko więc się zgadzało.

Oprócz zawodu i miejsca zamieszkania oczywiście w akcie ślubu wskazani byli też rodzice pradziadka Józefa – Teodor i Franciszka z d. Chajęcka. Dalej już w Genetece odnalazłam zarówno rodzeństwo pradziadka, jak i akt ślubu jego rodziców. Wszystko w Warszawie. Z uśmiechem na ustach przyjęłam informację, że znalazłam pierwszego w rodzinie szewca, a był nim mój prapradziadek Teodor ale… to nie wszystko, bo po jego śmierci w 1924 r. zakład szewski na Freta przejęła moja praprababcia Franciszka i jako kobieta szewc (wtedy rzadkość) widnieje w książkach adresowych przedwojennej Warszawy.

Kolejni Rogozińscy

Zaintrygowana swoimi odkryciami, zarywając noce, szukałam dalej. Rodzicami Teodora, wg aktu ślubu byli Andrzej Rogoziński i Karolina Cobel a on sam urodził się w Brzustowie w pow. opoczyńskim. Nowy dla mnie rejon poszukiwań – obszary dzisiejszego woj. łódzkiego, świętokrzyskiego i mazowieckiego i kompletne pomieszanie z poplątaniem która parafia, w którym archiwum. Brzustów, Brzustowa, Brzustówek, i Brzustowo do wyboru do koloru a nigdzie nie ma aktu urodzenia Teodora. Ukrywa się przede mną do dziś ale szczęśliwie natrafiłam na ślub Andrzeja Rogozińskiego z Karoliną tyle że Zobel a nie Cobel, ale gdzie? Otóż w parafii ewangelicko-augsburskiej w Tomaszowie Mazowieckim. Andrzej pojął bowiem za żonę córkę tomaszowskich osadników z Niemiec – Christiana Zobel i Eleonory Johanny z d. Roesner.

Po tym odkryciu wiele tygodni analizowałam wszystkie dostępne on-line publikacje na temat niemieckiego osadnictwa w Tomaszowie, czytałam zachowane kontrakty, jakie zawierał z niemieckimi tkaczami ówczesny właściciel miasteczka – Antoni hr. Ostrowski, czytałam opracowania na temat procesu polonizacji w tych rodzinach, o historii parafii ewangelickiej w tym mieście oraz o losach tych rodzin w trakcie i po II WŚ. Wiedza mnie bardzo ubogaciła, ale do tego skąd przybył na te ziemie Christian Zobel z żoną dojść nie pomogła.

Skąd miałam kontrakty? Przykładowy kontrakt wieczysto – dzierżawny zawarty w 1827 r. pomiędzy właścicielem Tomaszowa Antonim hr. Ostrowskim, a osiedlającym się tutaj tkaczem pochodzenia niemieckiego oraz broszura napisana w języku niemieckim przez Ostrowskiego ok. 1830 r. werbująca do Tomaszowa nowych osadników – tkaczy znajdująsie na wystawie historycznej Muzeum Tomaszowa Mazowieckiego im. Antoniego hr. Ostrowskiego.

Wracając do Andrzeja, który sobie Karolinę upatrzył ma on wpisane w akcie ślubu, że jest synem Józefa (tak, imiona się powtarzają w na zmianę w kolejnych pokoleniach) Rogozińskiego i Zuzanny z d. Wiktorowicz oraz, że zarówno ojciec jak i syn są strażnikami leśnymi. Andrzej był już wcześniej żonaty. Żona zmarła przy porodzie rok po ślubie, który zawarli w Opocznie. Na tym pierwszym dokumencie też występuje jako gajowy. Przy narodzinach kolejnych dzieci, już z Karoliną zaczyna się etap, kiedy to Andrzej zmienia swój zawód z leśniczego na kucharza dworskiego. Swoje dzieci Andrzej i Karolina chrzczą w parafiach rzymskokatolickich ale np. bracia Karoliny biorą za żony też kolonistki niemieckie i pozostają przy wierze przodków.

Wracając do ojca Andrzeja – Józefa udało mi się już tylko ustalić, że miał brata Wojciecha, też leśniczego, że spłodził 8 dzieci i że w trakcie swojej kariery leśnika wielokrotnie zmieniał miejsce pełnienia służby. Nie byłoby to możliwe bez Geneteki i wysiłku tysięcy osób poświęcających swój czas na indeksację.

Jedna linia Rogozińskich a w niej dwóch powstańców, szewc, kucharz, drogista, kilku leśniczych z opcją niemiecką w tle. I jak tu nie kochać genealogii?