sałata

Tym razem genealogia Sałatów z Zawad. Czyli kolejny dowód na to, że za każdym razem badania genealogiczne mogą wyglądać zupełnie inaczej.

Sałata

Sałata to nazwisko mojego ojczystego dziadka. Powinno być też nazwiskiem mojej babci, taty i moim z domu ale babcia Marianna miała na ten temat swoje zdanie i za nic w świecie Sałatą zostać nie chciała. Wobec takiego dictum i w obliczu obezwładniającego uczucia do swojej wybranki dziadek przyjął nazwisko żony.

sałataBabcia Marianna z dziadkiem Józefem

sałataBabcia Marianna (pierwsza z prawej) z siostrami

Dziadek Józef był najstarszy z 12-ga rodzeństwa. Jako najstarszy został, jak to było w zwyczaju, wybrany przez ojca na tego, który zdobędzie wyższe wykształcenie i pójdzie do miasta robić karierę. Tak się stało i dziadek z małej miejscowości w woj. siedleckim trafił do Warszawy i podjął pracę jako specjalista od telegrafów. Życiorys dziadka oczywiście znacznie różni się od życiorysów jego rodzeństwa chociaż cała ta duża rodzina utrzymywała ze sobą bliskie kontakty. Dziadek bardzo doceniał wykształcenie jako drogę awansu społecznego i razem z babcią dopilnowali, żeby każdy z ich 3 synów skończył studia, a nawet sami wybrali im kierunki – prawo, medycyna i Politechnika. Dobrze, że im się karni i zdolni chłopcy trafili ☺.

Standardowo zaczęłam od rozmów z moim, leciwym już tatą i stryjkami. Każda relacja, chociaż pozornie na ten sam temat niosła zupełnie inny bagaż emocjonalny, inne aspekty były zapamiętane przez jednego, inne przez drugiego itd. W każdym razie wszyscy trzej twierdzili, że nazwisko Sałata musi mieć niemieckie pochodzenie bo dziadek nieźle mówił po niemiecku, choć zawsze ucinał ich pytania na ten temat.

Wieś Zawady podlega parafii Przesmyki. To stara parafia, księgi w większości przekazane do AP w Siedlcach. Obecnie większość już zindeksowana w Genetece. Problem poszukiwań praktycznie nie istniał. Osiem pokoleń po mieczu w ciągu trzech dni. Dotarłam do roku 1730 i byłam pewna, że Sałatowie to zasiedziała w Zawadach od prawie trzystu lat włościańska rodzina. Ożenki zwykle zawierane były między sąsiadami o tym samym statusie społecznym z dwoma wyjątkami, kiedy to miejscowi szlachcice – Ostojski i Rzewuski wzięli sobie za żony Sałacianki. Co ciekawe ani jedni ani drudzy nie umieli się podpisać i umowy przedślubnej nie zawierali więc prawdopodobnie różnica między lokalnym bogatym gospodarzem a ubogim szlachcicem była subtelna.

Po sprawdzeniu linii męskiej wzięłam się za linię mamy mojego dziadka – Leokadii Baranowskiej. Po sprawdzeniu aktu ślubu prababci i pradziadka zauważyłam, że Leokadia miała trzy (sic!) nazwiska – Karolczuk Baran Baranowska. Jej rodzicami byli Franciszek Karolczuk Baran Baranowski i Paulina Szwarc. W tym momencie już wiedziałam skąd dziadek ten niemiecki jako tako opanował – babcia Paulina do niego szwargotała w chałupie! Po raz kolejny okazało się, że w większości opowieści i mitów rodzinnych jest jakaś szczypta prawdy. Później udało mi się ustalić, że Paulina była niemiecką guwernantką a Franciszek gumiennym na tym samym dworze.

Łatwość z jaką przyszło mi odtworzyć drzewo rodziny Sałatów pozostawiała jednak pewien niedosyt. Dlatego też zaczęłam przeglądać Internet (strony, archiwa, bazy) w poszukiwaniu jakichś informacji na temat wsi Zawady i Sałatów stamtąd. Natrafiłam w ten sposób na stronę www.przesmyki.com.pl i tam znalazłam szybko informację, że brat mojego pradziadka podarował swoją ziemię pod kopiec upamiętniający Józefa Piłsudskiego usypany w 1936 r. w Zawadach przez miejscową ludność (zachował się nawet oryginalny film z jego uroczystego otwarcia https://www.youtube.com/watch?v=os1yYRlPcYs) i że w 1937 r. brat dziadka zastrzelił podczas wesela swojego sąsiada strzelając na wiwat młodej parze o czym donosiła gazeta Życie Podlasia. Sensacja kryminalna goniła sensację bo zaraz znalazłam na stronie https://www.archivesportaleurope.net/, że w AP w Siedlcach są akta sprawy dotyczące mojego pradziadka, któremu sąsiad Kramek zarzucał najpierw, że szczuje go psem a potem, że usiłował go nocą postrzelić z rewolweru. Klimaty rodem z Dzikiego Zachodu. Akta tej ostatniej sprawy były do wglądu więc zamówiłam w archiwum skany. Spisane są zeznania obydwu stron i świadków przedstawionych przez strony. Bardzo ciekawa lektura dająca pogląd na charaktery, zwyczaje i mentalność przesłuchiwanych.

Myślałam, że więcej w temacie już nie znajdę ale przy zupełnie innej okazji odkryłam w publikacji AP w Siedlcach na temat powstańców styczniowych z tych terenów kolejnego kuzyna, który zginął z rąk Moskali walcząc za wolność tym czym miał – czyli kosą!. Ponieważ w tej publikacji umieszczony był nekrolog tego chłopaka wraz z danymi rodziców i miejscem urodzenia nie miałam wątpliwości o którego Sałatę chodzi.

Znalezienie szeregu interesujących informacji na temat rodzin chłopskich wymaga moim zdaniem znacznie więcej czasu i szerszego podejścia. Trzeba sprawdzać wszystkie zachowane czasopisma regionalne, hipoteki, akta notarialne, akta sądów pokoju i sądów okręgowych, publikacje regionalistów, spisy ludności i dymów, akta szkół, urzędów no i cmentarze.

Ja w Zawadach jeszcze nie byłam, tak samo jak nie byłam jeszcze w czytelni AP w Siedlcach a jednak udało mi się znaleźć całkiem sporo w podanych powyżej źródłach. Mam więc nadzieję, na kolejne odkrycia w tej linii moich pracowitych choć nieco „narowistych’ przodków.